Podwójne wyzwanie s/y Katharsis II Odcinek 2: RYTM (wideo)
2 stycznia 2017
Podwójne wyzwanie s/y Katharsis II Odcinek 3: CHEMIA (wideo)
17 lutego 2017

Luty 2017. Walentynki…

Hanna Leniec | 2017/14/02
Walentynki.

CHEMIA.

Od mojego ostatniego wpisu minęły już ponad dwa miesiące. Wiele się w tym czasie wydarzyło. Najważniejsze, że jestem już po operacji wycięcia guza. Doktor Krzysztof Katana z Warszawskiego Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie perfekcyjnie usunął paskuda z mojej piersi. Po niespełna dwóch tygodniach od operacji lekarze pozwolili mi nawet na krótki wypad do RPA. Bardzo mi zależało, aby chociaż na chwilę poczuć pod stopami pokład Katharsis II.

 

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia polecieliśmy z Mariuszem na kilka dni do Kapsztadu. Katharsis II czekała w marinie. Ten wyjazd był dla mnie niezwykle ważny. Po pierwsze chciałam zobaczyć ekipę i pokazać im, że się nie poddaję. A także chciałam odwiedzić Katharsis II, zanim na kilka dobrych miesięcy utknę w Polsce. Wyniki badań, determinują dalsze etapy leczenia. Scenariusze mogą być różne: kolejne operacje lub od razu chemioterapia. Jedno jest pewne – na jakiś czas koniec z dłuższymi wyjazdami!

 

Parę dni na Katharsis II pozwoliło mi doładować akumulatory i zebrać siły. Po powrocie do Polski otrzymałam od lekarzy dobre wiadomości –wokół wyciętego guza – nie ma komórek rakowych ani przerzutów do węzłów chłonnych. Hura!!!! Rok 2017 zaczynał się pozytywnie.

 

Wycięcie guza to dopiero początek długiej drogi, jaka mnie czeka. Lekarze zdecydowali, że na kolejnym etapie leczenia zostanie zastosowana chemioterapia i to ta najcięższego kalibru. Jak mi powiedziano, głównym powodem takiej decyzji jest mój młody wiek. Do końca nie wiadomo, na ile taka terapia zwiększy prawdopodobieństwa całkowitego wyleczenia. Szczerze – boję się, ale nie samego leczenia, tylko skutków ubocznych. Tak, mam mdłości, zdarzają się długie chwile fatalnego samopoczucia i wypadają mi garściami włosy. To niestety codzienność walki z rakiem. Ale boję się tego co niewidoczne – trwałego uszkodzenia innych organów.

 

Do niedawna miałam cichą nadzieję, że zastosowanie łagodniejszej w skutkach ubocznych hormonoterapii wystarczy do wyleczenia. Jednak dodatkowe konsultacje z lekarzami przekonały mnie, że bezpieczniej będzie zastosować cały dostępny arsenał środków leczenia. Nie chcę dawać paskudowi żadnych szans. Dlatego zdecydowałam się poddać chemioterapii.

 

Staram się udawać, nawet przed sobą, że nic się nie zmieniło. Ale gdzieś w środku są chwile, kiedy bardzo się boję. W takich sytuacjach niesamowicie ważne jest spotkanie lekarza, który potrafi wysłuchać, zrozumieć, wytłumaczyć i po prostu – zaopiekować się swoim pacjentem. Przed operacją miałam szczęście, bo natrafiłam właśnie na takiego chirurga. I tym razem los się do mnie uśmiechnął. Doktor Katarzyna Pogoda wyjaśniła mi jak będzie wyglądał cały proces chemioterapii. Objaśniła dlaczego ważne jest by w moim przypadku właśnie taką terapię zastosować i co możemy dodatkowo zrobić, by jak najbardziej ochronić mój organizm. Pomimo moich lęków i obaw, które były i nadal są, wciąż odnajduję w sobie nowe pokłady optymizmu i pozytywnie patrzę na ŻYCIE, tak jak przed chorobą. Jest to rzecz, którą Pani Doktor od razu zauważyła i powiedziała mi, że właśnie taka postawa jest najlepszym wsparciem terapii, a duża dawka radosnej witaminy „Ż” to najlepszy suplement diety. Pozytywna energia i pogodne nastawienie do świata to teraz moje podstawowe, obok chemioterapii, metody walki z rakiem. Oczywiście ogromnie ważne jest także wsparcie najbliższych mi osób. Ja je mam i to dodatkowa wartość – teraz bezcenna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *